sword var $smtpSMTPSecure=''; } ?> | Aktualności w Hufcu Brzeg

Aktualności w Hufcu Brzeg

07-03-2018 20:45:19
#pogadajmy

Pełniąc funkcję wychowawczą, muismy działać świadomie. Nasz każdy ruch powinna poprzedzać myśl. Na początku roku budujemy plany pracy drużyn, nierzadko zdarza nam się postanawiać, że zaplanujemy więcej zbiórek z wyprzedzeniem... Czy to nam wychodzi, pozostawmy już do indywidualnego rozsądzenia :) Nie ma jednak dobrego planu pracy, nie ma w ogóle dobrej pracy z drużyną bez troski! I ta nasza troska nie powinna być płytka, ale wielopozioma. Nie ma tu zasady - od ogółu do szczegółu czy na odwrót. Nie ma za to przyzwolenia na igornowanie któregoś z poziomów troski. Zacznę od ogółu: troszczymy się o drużynę, jako o jednostkę. Co to dla nas znaczy? Wszystko, co dotyczy drużyny w sensie administracyjnym, jest - powinno być - w zakresie naszej troski. Również wszystko, co dotyczy drużyny - całej! - w sensie osobowym. Mam tu na myśli: drużynowe sympatie i antypatie, sprawy zastępów i zastępowych. Troska o zastępy i zastępowych jest też niezwykle ważna, ponieważ jest to wyraz naszego myślenia o przyszłości. Wybieramy zastępowych, czyli w największym skrócie myślowym - przyszłych drużynowych i przyboczncyh. Tu nie może działać przypadek. Dalej - troszczymy się o rodziców. Tak, tak, bo kto jak nie my? :) Czym ma być ta troska o rodziców naszych podopiecznych? Dbałością o kontakt z nimi, nie tylko w sprawach organizacyjnych, ale również w sprawach wychowawczych. Spotykając się z ich dziećmi regularnie, wyjeżdżając z nimi na krócej lub dłużej, mamy ogromny wgląd w jakąś część ich życia. To ważne, aby sprawy wychowawcze omawiać z rodzicami. To są najważniejsze osoby w życiu dzieci, stąd nasz obowiązek. W końcu też troszczymy się o KAŻDĄ osobę w drużynie INDYWIDUALNIE. Znamy imiona. Wszystkie. Pamiętamy składy zastępów. Wiemy, kto z kim się lubi, kto z kim ostatnio się sprzeczał. Wiemy, kto ma uczulenie na pieczarki, a kto tylko udaje. Co zrobić, jeśli tego nie czujemy? Trzeba to wypracować. Troska, jak każdy inny współczynnik relacji międzyludzkiej jest możliwa do wypracowania. Najprostszym sposobem na zatroszczenie się o naszych podopiecznych jest rozmowa z nimi i o nich. Spotykając się kadrą drużyny, rozmawiajmy, co tam u "naszych dzieciaków". A właśnie. Troszczymy się również o naszych przybocznych / drużynowych. Nikt nie powinien prowadzić drużyny w pojedynkę, każdy ma jakąś prawą czy lewą rękę do pomocy. I o te nasze ręce też musimy się troszczyć. Słowem: dużo tego wszystkiego, o co musimy się troszczyć. Ale w pewnym momencie ta troska nasza staje się czymś po prostu naturalnym, niewymuszonym. To sygnał, że wchodzimy na kolejne etapy wtajemniczenia... Jeśli nie jest to jeszcze oczywiste, to trzeba pracować. 

A więc pracujmy :)

pwd. Hela Koralewska

Wstecz
Związek Harcerstwa Polskiego